Waranasi jest miejscem, po którym ludzie dzielą się na dwie grupy: tych, którzy chcą wracać, i tych, którzy potrzebują tygodnia, żeby to przetrawić. Trzeciej grupy nie ma — nikt nie wyjeżdża stąd obojętny. To najświętsze miasto hinduizmu, jedno z najstarszych nieprzerwanie zamieszkanych miast świata i miejsce, w którym życie, modlitwa i śmierć dzieją się obok siebie na jednym brzegu rzeki.
Ten poradnik mówi, co warto zobaczyć, jak to zrobić z szacunkiem i na co się nastawić, żeby Waranasi Cię zachwyciło, a nie przytłoczyło.
Na to wszystko potrzebujesz dwóch noclegów: jeden wieczór na Aarti, jeden poranek na rejs, dzień na Sarnath i stare miasto. Jedna noc to za mało, bo najlepsze rzeczy dzieją się o zmierzchu i o świcie.
Ghaty to kamienne schody schodzące do Gangesu — jest ich ponad osiemdziesiąt, ciągną się kilka kilometrów wzdłuż zachodniego brzegu. Rano ludzie się tu kąpią, modlą, piorą, ćwiczą jogę i grają w krykieta; wieczorem zapalają lampki. Kilka, które warto znać:
Najlepszy sposób na ghaty to przejść je pieszo od Assi do Manikarniki (ok. 3 km) wcześnie rano albo późnym popołudniem — w południe kamienie nagrzewają się i robi się tłoczno.
Łódź odbija jeszcze przed wschodem słońca — zimą to około szóstej rano. Płynie się powoli wzdłuż ghatów, patrząc, jak miasto budzi się na brzegu, a pierwsze promienie słońca kładą się na piaskowcu pałaców. Po drodze wioślarz podpłynie do ghatów kremacyjnych (z daleka) i zatrzyma się, żebyś mógł puścić na wodę lampkę z kwiatami — to diya, za kilka rupii, od kobiet sprzedających je na schodach.
Ważne: wybieraj tradycyjną łódź wiosłową, nie motorówkę — cisza jest tu połową doświadczenia. W naszych wyprawach rejs jest w programie, z łodzią zarezerwowaną wcześniej, więc nie trzeba negocjować z wioślarzami na brzegu.
Każdego wieczoru o zmierzchu (zimą ok. 18:00, latem ok. 19:00) na ghacie Dashashwamedh kilku młodych kapłanów odprawia Ganga Aarti — ofiarowanie ognia rzece. Dzwonki, konchy, śpiew, wielkie mosiężne lampy z płonącą kamforą unoszone w zsynchronizowanych ruchach, dym kadzideł i tłum liczony w tysiącach. Trwa to około 45 minut.
Jak oglądać:
Po ceremonii tłum rozchodzi się przez wąskie uliczki — trzymaj się grupy i pilota, bo w tłumie łatwo się zgubić, a telefon w Waranasi po zmroku nie zawsze ma zasięg.
Dla wielu osób to najtrudniejszy punkt wizyty i jednocześnie ten, który najwięcej mówi o Indiach. Hindusi wierzą, że śmierć w Waranasi i kremacja nad Gangesem uwalnia z cyklu wcieleń — dlatego przyjeżdżają tu umierać z całego kraju. Stosy na Manikarnice płoną bez przerwy, a ceremonia jest publiczna, prowadzona przez najbliższych mężczyzn z rodziny.
Można na to patrzeć, z dystansu i w ciszy. Kilka zasad, których się trzymamy:
Waranasi jest w trzech naszych programach. W Perłach Północnych Indii przylatujesz tu z Khajuraho; w Barwnych Indiach i Złotych Miastach Radżastanu — nocnym pociągiem z Agry. W każdym są rejs o świcie, Ganga Aarti i Sarnath.
Zapytaj o wyprawęZa ghatami zaczyna się labirynt uliczek szerokich na dwie osoby, w których mijasz krowy, riksze rowerowe, sprzedawców paanu, warsztaty jedwabników i małe świątynie. Nie da się go zwiedzić „według planu" — trzeba się w nim po prostu zgubić na godzinę, najlepiej z kimś, kto zna drogę powrotną.
Sercem starego miasta jest Kashi Vishwanath — Złota Świątynia poświęcona Śiwie, jedno z najważniejszych miejsc hinduizmu. Jej wieże pokryto złotem w XIX wieku. Od 2021 roku prowadzi do niej szeroki korytarz od strony rzeki, który uprościł dostęp. Obcokrajowcy są wpuszczani po okazaniu paszportu, ale zasady bywają zmieniane, a torby, telefony, aparaty i przedmioty skórzane trzeba zostawić w depozycie — pilot sprawdza aktualne warunki na miejscu.
Warto też zajrzeć do świątyni Bharat Mata z wielką marmurową mapą Indii zamiast posągu bóstwa, oraz — jeśli macie czas — do nowej świątyni Vishwanath na kampusie uniwersytetu BHU, otwartej dla wszystkich.
Dziesięć kilometrów od zgiełku ghatów leży Sarnath, gdzie Budda wygłosił pierwsze kazanie po osiągnięciu oświecenia — około V wieku p.n.e. Dziś to spokojny park archeologiczny z ruinami klasztorów, stupą Dhamek (28 m średnicy, blisko 44 m wysokości) i miejscem, w którym stała kolumna Aśoki. Jej kapitel z czterema lwami — dziś godło Indii — można zobaczyć w tutejszym muzeum.
Sarnath to dobra przeciwwaga dla intensywności Waranasi: cisza, zieleń, pielgrzymi w pomarańczowych i bordowych szatach z całej Azji. Wystarczy pół dnia, najlepiej po porannym rejsie.
Waranasi słynie z lassi (najsłynniejszy lokal w starym mieście podaje je w glinianych kubkach z owocami), z kachori na śniadanie, z malaiyo — pianki mlecznej dostępnej tylko zimą — i z paanu, liścia betelu z przyprawami, który jest tu rytuałem, nie przekąską. Więcej o jedzeniu w Indiach i o tym, jak jeść bezpiecznie, piszemy w poradniku jedzenie w Indiach.
Zakupowo miasto to jedwab Banarasi — sari i szale tkane od stuleci, jedne z najlepszych w Indiach. Prawdziwy jedwab kupuj w sprawdzonych warsztatach lub w państwowym emporium, nie u naganiacza z ulicy; pilot wskaże miejsca, w których cena odpowiada jakości.
Najlepszy czas to październik–marzec. Grudzień i styczeń bywają mgliste o poranku, co czasem opóźnia loty i lekko psuje widok podczas rejsu, ale za to jest chłodno i przyjemnie. Od kwietnia temperatura przekracza 40°C, a w monsun (lipiec–wrzesień) rzeka podnosi się i zalewa dolne ghaty — rejsy są wtedy zawieszane. Jeśli terminy się zgadzają, w listopadzie wypada Dev Deepawali — noc, gdy wszystkie ghaty oświetla ponad milion lampek.
Do Waranasi dojeżdża się nocnym pociągiem z Agry (ok. 12 godzin, wagony sypialne z klimatyzacją — bezpieczne i wygodniejsze, niż się wydaje) albo samolotem z Delhi, Khajuraho czy Bombaju. Więcej o porach roku w całych Indiach: kiedy najlepiej jechać do Indii.
Jeśli to Twoja pierwsza podróż do Indii, Waranasi zostaw na koniec trasy — tak, jak jest w naszych programach. Po Delhi, Jaipurze i Agrze jesteś już na nie gotowy. Jak ułożyć taki wyjazd, opisujemy w poradniku pierwszy raz w Indiach.
Dwa noclegi. Pierwszego wieczoru Ganga Aarti, następnego ranka rejs po Gangesie, potem stare miasto i Sarnath. Jedna noc to za mało, bo najważniejsze rzeczy dzieją się o zmierzchu i o świcie.
Codziennie o zmierzchu na ghacie Dashashwamedh — zimą około 18:00, latem około 19:00. Ceremonia trwa około 45 minut. Najlepszy widok jest z łodzi na rzece; z brzegu trzeba przyjść godzinę wcześniej.
Nie. Fotografowanie i filmowanie na ghatach kremacyjnych jest bezwzględnie niedozwolone i głęboko obraźliwe dla rodzin. Można patrzeć z dystansu i w ciszy; jeśli to za dużo, po prostu odejść.
Obecnie tak, po okazaniu paszportu, ale zasady bywają zmieniane. Do środka nie można wnosić toreb, telefonów, aparatów ani przedmiotów skórzanych — zostają w depozycie. Pilot sprawdza aktualne warunki na miejscu.
Od października do marca. Grudzień i styczeń bywają mgliste o poranku, ale są chłodne i przyjemne. Od kwietnia jest ponad 40°C, a w monsun rzeka zalewa dolne ghaty i rejsy są zawieszane.
Tak. Największe niedogodności to tłum, naganiacze i wąskie uliczki, w których łatwo się zgubić. W grupie z pilotem i przewodnikiem to nie jest problem. Nie kąp się w Gangesie i uważaj na małpy przy świątyniach.
Rejs, Ganga Aarti i Sarnath są w programie każdej naszej wyprawy na północ Indii. Zapytaj o termin.